Strona Główna Ciekawostki

Szaty zdobione platynową nicią

1816

Złoto fascynowało ludzi od wieków, czego nie można powiedzieć o platynie. Omijały ją ludzkie pasje i namiętności, nie krążyły żadne miłosne legendy. Nikomu nie kojarzyła się ani z bogactwem, ani z władzą czy polityką.
Niemniej jednak platyna jest metalem niezwykle ciekawym. Co prawda bajarze nie opowiadali żadnych historii o królewskich szatach zdobionych platynowymi nićmi, nie prawili też o platynowych diademach pięknych księżniczek, a przecież takie klejnoty istniały naprawdę.
Chociaż Europa poznała ów kruszec w 1735 roku, czyli stosunkowo późno, znany był on już w starożytności. Archeolodzy znaleźli na przykład w Tebach szkatułkę, na której wieczku jedna z liter została wykonana z platyny. Z kolei na terenie Ameryki Południowej znaleziono wyroby ze złota, z wkutymi kuleczkami z platyny, datowane na I – IV wiek n.e.
Odkrycia platyny dla Europy dokonali w Ameryce Południowej, na terenie dzisiejszej Kolumbii, hiszpańscy konkwistadorzy. Uważali oni te tereny za swoje własne i prowadzili poszukiwania nowych źródeł złota i srebra. Po jakimś czasie, na brzegu rzeki Platino del Pinto, natknęli się na okruszki metalu, które łudząco przypominały srebro. Niestety, przy bliższych oględzinach złudzenie mijało, jednak sprytni Hiszpanie doszli do wniosku, że metal ten doskonale będzie się nadawał do fałszowania srebra. Jak się jednak dość szybko okazało, właściwości platyny udaremniały każde oszustwo tego typu.
Platyna znalazła się w Europie dzięki hiszpańskiemu matematykowi. Don Antonio de Ulloa udał się do Ameryki Południowej jako przedstawiciel Hiszpanii delegowany w ekspedycji uczonych francuskich, którzy mieli tam dokonać pomiarów geograficznych. De Ulloa notował swoje obserwacje na temat platyny, która mocno utrudniała eksploatację złóż złota, tworząc tam bardzo twarde, trudne do rozkruszenia bryły.
Jej drobne kawałki używane były zamiast śrutu do strzelb, a co lepsi oszuści próbowali ją pozłacać i sprzedawać zamiast złota. Najgorsze było to, że masy złotych i platynowych monet były do siebie bardzo zbliżone, dlatego też zdeterminowany rząd hiszpański kazał zatopić cały ładunek platyny przywieziony do Europy, aby zapobiec fałszerstwom.
Rodowici Kolumbijczycy nazywali ją pogardliwie „niedojrzałym złotem” i wyrzucali do rzek. Wiele lat później, gdy owo niedojrzałe złoto zyskało na wartości, zaczęto gorączkowo przeszukiwać stare hałdy odpadków oraz dna rzek.
Chociaż platyna ginie wśród bogactwa barw i różnorodności kształtów samorodków złota, to jednak gdy uważniej się jej przyjrzymy, zimny blask tego niezwykłego metalu, w którym drzemie ukryta moc, przykuje nasz wzrok, a wręcz może zahipnotyzować.
Nic więc dziwnego, że i z niej wykonywano talizmany i amulety. Talizmany te miały pomagać swym posiadaczom w poznawaniu wielkich tajemnic duchowych, skrzętnie ukrytych przed okiem profanów. Metal ten nie sprzyjał natomiast ludziom poszukującym korzyści materialnych lub natychmiastowej sławy dla marnego poklasku.
Już w XVIII wieku zaczęto wykonywać z platyny blaszki i druciki, nauczono się też wyrabiać platynę kowalną z platyny gąbczastej. Dlatego na początku XIX wieku stała się ona niezastąpionym materiałem na tygle, parownice i inne naczynia laboratoryjne. Platyna do dziś niepodzielnie króluje w przemyśle chemicznym.
Platyna, chociaż o wiele bardziej opornie, niż do świata techniki, wkroczyła w końcu też do świata biżuterii. Co prawda po długich bojach i dopiero wtedy, gdy za bezcenny metal przestano wreszcie uważać zwykłe aluminium. Koniec XIX wieku to epoka secesji, a co za tym idzie, epoka wielobarwnej biżuterii o fantazyjnych kształtach. Jednym z pionierów stosowania platyny w sztuce jubilerskiej był słynny Carl Faberge.
Jednak, chociaż stosowana w biżuterii secesyjnej, platyna nadal nie święciła triumfów. Dopiero w latach międzywojennych zyskała nieco więcej zwolenników. Zaczęto wyrabiać z niej koperty i bransolety drogocennych szwajcarskich zegarków, które często były dodatkowo ozdabiane diamentami. Dyplomaci i finansiści chętnie nosili platynowe spinki do mankietów – uważając je za ozdoby nowoczesne, a zarazem dyskretne. Dla bogaczy zaś robiono pierścionki ze złota, ozdabiane platyną.
Popularność platyny zdecydowanie podbiła platynowoblond piękność, czyli Jean Harlow we własnej osobie, jednak platyna nigdy nie osiągnęła tego samego statusu, co złoto.


Opracowała: Katarzyna Stępień
Źródło:„Tajemnice klejnotów”