Strona Główna Ciekawostki

Krótka historia o rtęci

1965

Rtęć jest dla człowieka metalem bardzo szkodliwym. Silne zatrucie organizmu, a nawet śmierć może spowodować nawet bardzo mała ilość tej substancji.
Rozlana rtęć tworzy małe kropelki, co w znacznym stopniu zwiększa jej powierzchnię parowania, a więc i prawdopodobieństwo zatrucia. To niebezpieczeństwo zauważono już dawno.
Theophilus już w XII wieku w swojej rozprawie radził, że zanim rozpoczniemy złocenie, powinniśmy coś zjeść, ponieważ opary rtęci są szczególnie niebezpieczne dla pustego żołądka. Szczególnie polecał on spożywanie berberysu pospolitego, pieprzu, czosnku i wina. Jednakże takie kuracje nie stanowiły ochrony dla średniowiecznych rzemieślników. Znane są przypadki masowych śmierci, zwłaszcza podczas złocenia dużych obiektów. Na przykład podczas złocenia kopuł cerkwi w latach 1838 – 1841 od par rtęci umarło 60 pracowników.
Oczywistym wydaje się więc fakt, iż podejmowano próby takiej modyfikacji procesu, aby kontakt człowiek z rtęcią  był albo całkowicie wyeliminowany, albo wyeliminowane było samo stosowanie rtęci.
Jednakże, mimo wielu starań, procesy złocenia z udziałem rtęci są niebezpieczne, a do tego drogie. Dlatego zawsze poszukiwano metod gwarantujących uzyskanie powłoki analogicznej do nakładanej metoda ogniową.
Realne rozwiązanie tego problemu pojawiło się pod koniec XIX wieku. Wynalezienie ogniwa galwanicznego i próby z elektrolitycznym osadzaniem metali przyczyniły się do wynalezienia złocenia galwanicznego. Nowa metoda wzbudzała na początku wiele wątpliwości, a wręcz zarzucano jej wszystko, co najgorsze, łącznie z zarzutem, że powłoka nakładana tą metodą wcale nie jest złota. Jednakże w 1842 roku Komisja Akademii Francuskiej ogłosiła wyższość metody galwanicznej nad ogniową, co zamknęło usta dyskutantom. Tak rozpoczęła się era złocenia galwanicznego.

Opracowała: Katarzyna Stępień
Źródło: rynekjubilerski.pl
Źródło zdjęcia: pgi.gov.pl