Strona Główna Epoki i style Przedwojenne naszyjniki, cz. 1

Przedwojenne naszyjniki, cz. 1

1734

XXI wiek to wielki powrót klasycznej biżuterii. To co stare nie musi bowiem być brzydkie – wręcz przeciwnie.
Jeden z najlepszych okresów jeśli chodzi o historię biżuterii to dwudziestolecie międzywojenne. To czas, kiedy nie tylko wciąż popularne były XIX-wieczne dzieła, ale powoli pojawiały się nowoczesne i niestandardowe kolekcje. Na niemalże codziennych balach arystokraci z całej Europy prześcigali się w pokazywaniu niezwykłych strojów i ozdób, zdobywane u powszechnie znanych projektantów i twórców biżuterii.
Jednak w latach 20-tych i 30-tych biżuterię nosiły nie tylko arystokratki.  Prawdziwe cuda sztuki jubilerskiej prezentowane były codziennie na najzwyklejszych ulicach. To właśnie takim dziełom, zakładanym przez zwykłe kobiety, dedykujemy poniższy cykl artykułów.
Podstawowym elementem ówczesnych strojów damskich były, podobnie jak dzisiaj, naszyjniki. Nie było oficjalnej imprezy, na której którakolwiek z dam mogłaby nie założyć najwspanialszego naszyjnika, jaki posiadała. Co było charakterystyczne w ówczesnych dziełach? Przede wszystkim srebro, szkła oraz dziwne pomysły. Te naszyjniki posiadają jednak niezwykłą duszę, której często na próżno szukać we współczesnych dziełach.
Oto kilka przykładów naszyjników pochodzących z lat 30-tych XX wieku. Warto zwrócić uwagę na zupełnie niestandardowe pomysły związane z łączeniem kolorów oraz wykorzystaniem różnorodnych materiałów do stworzenia dzieł. 

Pierwszy z naszyjników jaki prezentujemy nie jest zbyt niekonwencjonalny. Pochodzi z lat 30-tych i wykonany został w dużej części ze srebra. Jego cechą charakterystyczną są jednak niezwykłe kamienie wykonane z zielonego szkła przypominającego szmaragdy. Ciekawie prezentują się także niewielkie kwiaty otaczające kamienie – szczegółowość ich wykonania naprawdę budzi podziw. Oczywiście, nie można także zapomnieć o niewielkim szklanym elemencie wieńczącym wszystkie kwiaty.

Kolejne dzieło jest już czymś zupełnie niezwykłym. Niech nie zmyli was pierwsze wrażenie – nie zostało wykonane z diamentów. Wszystkie kamienie wchodzące w skład naszyjnika to tak zwane strasy. Jeśli nazwa ta jest zupełnie nieznana, to z pewnością rąbka tajemnicy uchyli fakt, iż sławne kryształy firmy Swarovski także należą do tej grupy sztucznych diamentów. Samo dzieło pochodzi z końca lat 20-tych. Inspiracją do jego stworzenia był… ogon ryby. Niezwykłe, nieprawdaż?

Art Deco w całej okazałości. Naszyjnik pochodzi z lat 30-tych i jest po prostu urzekający. Najciekawsze jednak przed nami. Otóż, powyższe dzieło zostało wykonane z: bakelitów, celuloidu oraz plastiku. Zacznijmy od początku. O ile zielone liście powstały ze zwykłego plastiku, o tyle pozostałe elementy są co najmniej zaskakujące. Bakelit na powyższym naszyjniku jest materiałem z którego wykonano "wiśnie". To jeden z najstarszych materiałów syntetycznych produkowanych masowo. Dziś już w zasadzie nie jest stosowany z powodu dość dużej kruchliwości. Łańcuch naszyjnika powstał z celuloidu, czyli pierwszego tworzywa sztucznego, jaki stworzył człowiek. Podobnie jak bakelit dziś już nie jest używany – tym razem jednak z powodu niezwykłej łatwopalności. Naszyjnik jest zatem nie tylko żywą historią, ale także czymś na co naprawdę należy uważać.
Czy jakiekolwiek zestawienie biżuterii może obyć się bez dzieła wykonanego ze złota? Oczywiście, że nie! Zatem prezentujemy naszyjnik, który jest złoty aż do przesady. Powstał w latach 30-tych. Trzy liście jakie dumnie prezentują się na pierwszym planie zostały wykonane z mosiądzu a następnie pokryte żółtym złotem. Trzy czarne koraliki to tak naprawdę jagody, przy czym do ich stworzenia wykorzystano… czarne szkło. Całości dopełnia prawdziwie antyczne zapięcie. Prawdopodobnie twórcy wzorowali się na biżuterii pochodzącej ze starożytnej Grecji.
Powyższe dzieła naturalnie nie wszystkim muszą się podobać. Trzeba jednak przyznać, iż ich twórcy musieli być w jakimś stopniu szaleni. Tak jak cała biżuteria pochodząca z okresu międzywojennego, ich podstawową cechą jest pomysł. Jakość wykonania (choć i tak stojąca na niezwykle wysokim poziomie) oraz materiały z których powstały tak naprawdę nie są najważniejsze. Liczy się to, jak dane dzieło wygląda. A wszystkie cztery powyższe wyglądają po prostu olśniewająco.
Zdjęcia: etsy.com
Cezary Szczepański

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz